Zierzylam sie kiedys koledze, ze dosc juz mam samotnosci i potrzebuje w moim zyciu jakiegos faceta i ze marzy mi sie ekscytujaca radka. I to byl moj blad :)
Kolega bardzo wzial sobie do serca moj "problem" i zorganizowal mi randki (ekscytujace) :) o jednej nawet nie wspomne a druga...
Podszywajac sie pod moja osobe zamiescil w gazecie anons, ze potrzebny jest mezczyzna do nauki tanca. Mnie natomiast powiedzial, ze jego kolega potrzebuje panienki jako partnerki w tancu, ze wszystko jest za darmo, bo facet oplacil z gory. Mysle sobie zawsze chcialam poznac tajniki tanca, wiec czemu nie, moze sprobuje, tym bardziej, ze jest za free.Poszlam na spotkanie "organizacyjne" i co uslyszalam?!
"No to gdzie bedziemy uprawiac to "tango", u mnie czy u Ciebie?" Normalnie mnie zamurowalo,nie wiedzialam co powiedziec...
Jakos w koncu wydukalam, ze chyba zaszla jakas pomylka, ze to mialo byc spotkanie....
Nie zdazylam dokonczyc a facet powiedzial
"nic nie szkodzi, powiedz mi tylko czy nie znasz jakiejs chetnej panienki, bo nie mialem juz seksu od tygodni i chcialem sobie ulzyc" Po tym tekscie wylecialam z knajpy jak najszybciej moglam.
Dziwnego masz kolegę - sutenr czy kupler - jak to się nazywa w języku prawniczym.Współczuję Ci serdecznie , jak masz takich kolegów. Pozdrawiam -Daro

jestes piekna masz gogos